Trzeba się ruszyć z kanapy

wpis w: Coverover | 0

Wróciliśmy z mężem do wieczornego, a wręcz nocnego biegania. Czasem musimy po prostu odreagować stresy, czasem po prostu pospacerować szybkim marszem i porozmawiać, a czasem biegamy po prostu dla poprawy kondycji. Przy czwórce dzieci trzeba ją mieć.
Przed ostatnią ciążą biegaliśmy nawet dwa, trzy razy w tygodniu. Nie jakoś wyczynowo, ale takim truchtem, żeby trochę przyśpieszyć krążenie i wypocić stresy. Po zimie wreszcie zrobiło się trochę cieplej, więc udało nam się wreszcie wybiec przed 23.00.
Historia wynalazku właściwie tu się kończy, a zaczyna bieżąca obserwacja, jak dalej potoczą się jego losy. I w jaki sposób jeszcze mi się przyda. Od dziś – na bieżąco!