Polskie lato w kratkę już nadchodzi!

Polskie lato w kratkę zbliża się wielkimi krokami. Jak się dobrze do niego przygotować?

Nad Bałtykiem

 

Pora roku zwana latem i kojarząca się z ciepłem, słońcem, wypoczynkiem i beztroską zawsze napawa nas optymizmem.
Jednakże, gdy przyjrzymy się ostatnim sezonom i danym o pogodzie , to okaże się, że nasze lato daleko odbiega od wyobrażeń o nim, ale jego nieprzewidywalność nie może zniechęcać nas do wyjazdów i krzyżować naszych planów. Zwłaszcza tym, którzy planują wyjazdy z małymi dziećmi.
Koń jaki jest każdy widzi – tę stara definicję z pierwszej encyklopedii możemy sparafrazować na okoliczności naszej pogody. Jakie jest polskie lato – każdy widzi. A jakie jest?

Wykres pokazuje, że to pora deszczowa i wcale nie za ciepła ( źródło IMiGW).  Średnie temperatury w lipcu i sierpniu nie dochodzą nawet do 20 stopni, czyli może być zarówno 25 jak i 15 a może i chłodniej.  Tu poniżej zebrano dane z kilku lat od 2013 roku i trudno nie zauważyć, że deszcz to najczęstsze zjawisko pogodowe na jakie musimy być gotowi właśnie latem.

O tym, że nad Bałtykiem wieje właściwie przez cały rok niech świadczy choćby fakt wszechobecności parawanów, które można traktować jako lokalny koloryt, ale tak naprawdę są po prostu najbardziej praktycznym sposobem stworzenia sobie na kawałku plaży mikroklimatu śródziemnomorskiego. Jeśli zatem wybierasz się z dziećmi nad polskie morze, to uwzględnij parawan lub rozkładany plażowy namiot jako sprzęt po prostu niezbędny.

Jeśli planujesz wyprawę rowerową z dzieckiem, które jeszcze samodzielnie nie jeździ na rowerze, to poczytaj więcej, o jego zabezpieczeniu przed skutkami naszej polskiej aury na przykład tutaj, bo warto mieć na względzie dobro dziecka i własną wygodę, skoro to ma być odpoczynek a nie udręka.

Planowanie urlopu pod kątem dzieci, to oczywiście w pierwszym rzędzie wybór miejsca bogatego w atrakcje dla maluchów. Drugi problem – jak spakować się, żeby być przygotowanym na każdą pogodę, a żeby bagaż dał się udźwignąć. Niezależnie od tego, czym jedziemy i tak zawsze zabieramy za dużo rzeczy, o czym przekonujemy się dopiero po powrocie.

Są jednak pewne stałe zasady, które przy pakowaniu bagażu na wakacje z dziećmi bierzemy pod uwagę – bardziej lub mniej świadomie. Na ogół staramy się zabierać rzeczy wielofunkcyjne i łatwe do utrzymania w czystości, bo nie zawsze mamy możliwość skorzystania z pralki na miejscu. Zapewne lepiej sprawdzą się bawełniane gładkie podkoszulki niż na przykład bluzeczki z bufkami i falbankami. Przeprany podkoszulek rozwieszony nawet na oparciu krzesła po wysuszeniu możemy właściwie założyć dziecku od razu, bo zagniecenia nie będą rzucały się w oczy, natomiast falbany, bufki i kołnierzyki zazwyczaj nie wyglądają najlepiej bez potraktowania ich żelazkiem. Podobnie ma się rzecz ze spódniczkami i spodenkami. A kto lubi prasować podczas urlopu?

Pakowanie butów dla dzieci to też nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy mamy ich więcej niż jedno. Im więcej dziewczynek w rodzinie, tym więcej butów. Jakoś tak wychodzi, że słabość do różnorodności obuwia u płci pięknej obserwować można już od małego. Chłopcom zazwyczaj wystarcza para sportowych wygodnych bucików z oddychających tkanin, no może jeszcze sandały na upał. Dziewczynki na pewno nie zadowolą się tylko tym. A balerinki? A klapki z kwiatkiem? A sandały do sukienki? A te sportowe jak pójdziemy na rower? A kalosze?

No właśnie. Kalosze. Te zajmują najwięcej miejsca a ich użycie bywa okazjonalne. Czy je zabierać? To zależy. Jeśli twoje dziecko jest rannym ptaszkiem a wybieracie się nad jeziora, do lasów, na łąki, to kalosze na pewno przydadzą się rano, kiedy poranna rosa utrzymuje się na trawie. Jeśli twoje dziecko lubi po deszczu pójść do lasu lub pochlapać się w kałużach, to jasne że weź. Ale jeśli jedziesz nad morze, gdzie woda wsiąka błyskawicznie w piaszczyste podłoże, albo w góry, gdzie i tak to obuwie się nie sprawdzi na górskich szlakach to daruj sobie ten ciężar.

Kurtki i bluzy w naszym klimacie zawsze trzeba wziąć pod uwagę. Jednego dnia możemy mieć upał, a następnego po burzy już tylko 15 stopni. Kurtka od deszczu i wiatru zawsze się przyda. Jeśli jedziesz nad nasze morze, to musisz liczyć się z wiatrem. Tam po prostu ciągle wieje, bo taki urok Bałtyckich wybrzeży. I oby była to tylko ciepła lekka bryza. Ale wieczorny spacer po plaży zwykle nie obejdzie się bez wiatrówki.

Najtrudniejsze jednak dylematy są przy pakowaniu różnych akcesoriów dla dzieci, które mogą się przydać do ochrony dziecka przed skutkami zmiennej i kapryśnej pogody. A przecież nie chcemy siedzieć cały czas w budynkach, tylko jak najwięcej korzystać ze świeżego powietrza. Wózek spacerowy czy może nosidło na plecy? Dla drugiego dziecka przyczepkę do wózka, żeby sobie postał i odpoczął czy będziemy nosić „na barana”?

Wszystko zależy i od dziecka i od planów wakacyjnych. Ale najczęściej jednak wózek typu parasolka okazuje się najwygodniejszy. Łatwo zmieści się do bagażnika samochodu a i na lotnisku można wygodnie nadać na bagaż. Czy na pewno muszę brać wkładkę do wózka? A może lepszy cienki śpiworek? Wystarczy kocyk. No może dwa, bo i pod plecy. A jak będzie padać? Folia też do zabrania. A może wszystko, bo nie wiadomo, co nas spotka. A jak będziemy chcieli się wybrać na rowery z malcem w foteliku to może jeszcze pelerynę od deszczu „tak na zaś”. I bagaż rośnie. A wystarczy zabrać Coverover Active Comfort i mamy te wszystkie rzeczy w jednym kawałku.

To bardzo praktyczne okrycie idealnie sprawdza się w turystyce z małymi dziećmi. To rodzaj innowacyjnego poncho, wykonanego z nowoczesnych oddychających tkanin, które zwinięte mieści się do małego woreczka, a rozłożone na płasko może nawet osobie dorosłej posłużyć jako pled. Ten magiczny nieprzemakalny kocyk wyposażony w system otworów przekształca się w taki rodzaj okrycia, jaki akurat jest nam potrzebny. Zamontowany w wózku spacerowym jako wkładka do wózka może zmienić się w śpiworek, gdy zrobi się chłodno, a także posłuży do ochrony dziecka w foteliku rowerowym, gdyby złapała nas ulewa. Takie turystyczne okrycie dla małych dzieci przydaje się nie tylko w wakacje, może być na stałe zamontowane w wózku spacerowym i służyć nam okrągły rok. Więcej o tym dowiecie się na stronach producenta www.coverover.eu.

Na wyjazd zawsze warto zabrać krem ochronny z filtrem przeciwsłonecznym. Im młodsze dziecko, tym krem o wyższym filtrze. Oczywiście to zależy też od karnacji malucha i czasu jaki spędza na słońcu, ale trzeba wiedzieć, że nawet 15 minut w pełnym słońcu może spowodować poparzenie skóry drugiego stopnia – czyli zaczerwienienie, pieczenie i potem łuszczenie. Wiatr też opala. Nawet gdy niebo powleczone mgiełką cienkich chmurek i pogoda idealna na rower, trzeba pamiętać, by posmarować sobie i dziecku twarz, by po wycieczce nie wyglądać jak upiór.

Temat zabawek na wyjazd, to osobna dziedzina. Na pewno nie wolno nigdy zapomnieć ukochanego aktualnie pluszaka, z którym dziecko zasypia. Nie pomogą tłumaczenia, że kupimy na miejscu nowego przyjaciela. Lepiej nie ryzykować popsuciem wszystkim humoru przez rozpaczającego malca, którego ukochana zabawka została sama w domu i na pewno też płacze z tęsknoty.

Książki dla dzieci, mimo że trochę ważą, niestety też muszą zmieścić się w bagażu. Codzienna porcja wspólnego oglądania obrazków i czytania przed snem może nawet nabrać nowego smaku, kiedy nic nas nie pogania i nie zmusza do wcześniejszego wstawania. Dobrze by było móc zabrać kilka różnych, ale czasem wystarczy jedna, ale taka, której lektura wszystkim sprawia przyjemność. Pozwól dziecku wybrać te ulubione z obrazkami, ale dorzuć też taką, którą ty uważasz za wartościową w treści i której czytanie dziecku tobie sprawi przyjemność. Oczywiście nie wbrew woli słuchacza.

Przed przystąpieniem do pakowania warto najpierw sporządzić listę rzeczy do zabrania i odhaczać kolejne pozycje. Przed zamknięciem drzwi wspólnie wszyscy czytamy całą i sprawdzamy, czy na pewno wszystko zostało zabrane. Unikniemy w ten sposób sytuacji, w której „no przecież ty miałaś /-eś zabrać” okaże się ziarnem pretensji, które popsują nam cały wyjazd.

Jeśli jedziesz za granicę, warto się ubezpieczyć od chorób i wypadków losowych. Tym, którzy poruszać się będą na terenie Unii Europejskiej może wystarczyć karta EKUZ wydawana nieodpłatnie przez NFZ. Są już jednostki lecznictwa, np. we Włoszech, gdzie posiadanie tej karty bardzo ułatwia i przyśpiesza procedurę.

Skoro wszystko już mamy, to wystarczy życzyć … wspaniałego wypoczynku niezależnie od pogody!